Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Zamknij X
Runners Power
Aktualności

Aktualności

Strona głównaAktualności > Relacja z biegu 3xŚnieżka

Relacja z biegu 3xŚnieżka

01.07.16r.

3xŚnieżka=1xMont Blanc czyli jak oberwać od najbardziej ‘Wietrznej Góry w Polse” - Królowej Karkonoszy.

Relacja z biegu 3xŚnieżka
Jak miałam w planach po zakończeniu roku szkolnego moich córek przyszedł czas na wyjazd na mój docelowy tegoroczny start górski Ultramaraton 3xŚnieżka=1xMont Blanc..

Wraz z moim osobistym „Zajączkiem” mężem Markiem wystartowałam na najdłuższym dystansie ULTRA ( 57 km, przewyższenie +/- 3000m), który polega na trzykrotnym zdobyciu szczytu Śnieżki za każdym razem innym podejściem. A co!!!
Przydotowania do biegu.
Niestety ze względu na zakończenie roku szkolnego w Karpaczu znaleźliśmy się dość późno. Odebraliśmy pakiety startowe w biurze zawodów. Pusto, fajnie i przyjemnie. Wolontariusze bardzo pomocni i mili. Kłopoty zaczęły się gdy poszliśmy coś zjeść na deptak. Niestety po 22:00 w Karpaczu nie da się zjeść makaronu tak potrzebnego biegaczowi przeddzień startu. No nic skończyło się na bułce i parówce z mikrofali. Słabo i jak się okazało zaowocowało to negatywnie na biegu.  
Start
Ponieważ miałam doświadczonego osobistego „Suporta Biegowego” w postaci męża nie martwiłam się za bardzo co zabrać. Maruś wypełnił plecak po brzegi. Zabrałam to co regulaminowe i na start.
Na deptaku już o 8:00 czekała na nas upalna pogoda. Na wielkie szczęście wiał  wiatr i to wcale nie słabo. Ten wiatr był zbawienny (tu na dole), bo na górze czapki z głowy zrywało. Marek do samego startu trzymał mnie w cieniu. Dlatego na parę minut przed startem ustawiliśmy się na szarym końcu wszystkich biegaczy z trzech dystansów: 1xŚnieżka (żółtki), 2xŚnieżka (czerwoni) i 3xŚnieżka (czarni). Te kolory to kolory numerów startowych przydzielonych przez organizatora. Uważam, że ten czarny był troszkę ponury i źle mi się kojarzył. Rozgrzewki nie robiliśmy bo wiedzieliśmy, że pierwsze dwa kilometry to droga asfaltowa raczej płasko więc tam się rozgrzejemy.
Sam start to super przeżycie. Kibice krzyczą, muzyka gra, setki śmiałków i ta niewiadoma – co Cię czeka. Bo przecież pierwszy raz walczyliśmy na tej trasie.

1 raz


W zasadzie do samej Śnieżki podchodziliśmy w tłumie. To podejście określiłabym jako najłatwiejsze z całej trójki. Do schroniska Jelenka oszczędzaliśmy siły, a potem gdzie się dało biegliśmy - jednak dlatego, że ustawiliśmy się na starcie dość daleko musieliśmy wyprzedzać w tłumie, co okazało się wcale nie łatwe. Marek założył, że na Śnieżce powinniśmy być poniżej 2h. Plan zrealizowaliśmy w 100%. Co zapamiętam z tej trasy to to, że na Śnieżce tak wiało, że nie szło utrzymać równowagi, a daszki biegowe chowaliśmy do plecaka bo wcześniej na naszych oczach dwa pofrunęły innym biegaczom w siną dal.

Zdjęcie na szczycie w ogromnym wietrze i w prujemy w dół. Należymy ogólnie do tych co lepiej zbiegają niż podchodzą. No i prostujemy pozycje biegową, szus w dół. I........ ZOONG Dopada mnie kolka, taka jakaś dziwna. W zasadzie do Domu Śląskiego człapie. Ból brzucha mnie hamuje i uniemożliwia mi swobodne łapanie oddechu. Marek mówi, że spokojnie mam złapać swoje tempo biegowe i biec leciutko, a ból po napiciu się i zjedzeniu powinien minąć. Jednak do samego Karpacza czyli około 10km zbiegu. Czym niżej tym bardziej gorąco. A w samym Karpaczu ukrop. Ogromnie dziękuje jednemu z właścicieli posesji, który wystawił wiadro z wężem ogrodowym. Gość jakby wiedział, że to miejsce było idealnie umiejscowione. Dalej zbieg do pierwszej nawrotki. Czas ok. Pierwsze wejście i zejście zajęło nam ok. 3h. Zajmujemy po pierwszym podejściu „ogony” 214 miejsce na 240 zawodników.

2 raz


Po krótkiej odnowie na punkcie odżywczym  i ochłodzie w kurtynie wodnej (super sprawa w tą pogodę) walimy na drugie podejście. Część trasy pokrywa się z jeszcze z zejściem innych biegaczy. Mijamy zawodniczki z naszego rejony z Drużyny Szpiku Kasię i Adę (oczywista sprawa- focia) oraz Pawła z naszego Stowarzyszenia, który kończy swój bieg ze względu na chorobę, która dopadła go już przed startem. Drugie podejście to łatwizna. Bynajmniej na początku. Okazuje się, że bieg i marsz pod górkę nie stanowi większego problemu. Jest łagodnie i przyjemnie. Lekko zaczyna padać więc jest naprawdę ok. Ale „ok.” to było do miejsca gdzie znaleźliśmy się bezpośrednio pod masywem Śnieżki i trzeba było się wspiąć do Domu Śląskiego takim naprawdę górskim podejściem. Ten fragment trasy to pion. Jesteśmy bardzo zdziwieni bo na tym odcinku mijamy kilkunastu biegaczy z naszego dystansu i z dystansu 2x. Od Domu Śląskiego czeka nas ostre podejście na Śnieżkę. Wiatr dmie, że muszę trzymać się łańcuchów. No i jest szczyt po raz drugi. Focia i jazda w dół. Podejście zajęło nam ok. 2 h. No i sypiemy w dół. No i znów - ZOONG!!! Ścina mi brzuch. Zaciskam zęby i staram się utrzymać tempo zbiegu chociaż takie jak na pierwszym zejściu. Okazuje się, że najmniej mnie boli gdy zbiegamy po kamieniach (takim najbardziej technicznym fragmentem części trasy). Na tym kilometrowym odcinku karkołomnego zbiegu mijamy najwięcej biegaczy, tych którzy nie radzą sobie z tym technicznym zbiegiem.

I znów prysznic u gościa pod posesją, deptak i jesteśmy na nawrocie. Czas łączny ok 6h3min, ale zajmujemy już 170miejsce. A wiec wyprzedziliśmy 44 zawodników!!!!! ŁAŁ....

3 raz


Powtórka na punkcie odżywczym i zasuwamy na 3 podejście. Przed nami najdłuższe i wydaję się najcięższe podejście pod Śnieżkę przez Schronisko Strzecha Akademicka. Od samego początku ostro w górę. Ślimaczymy się strasznie, ale o dziwo dalej wyprzedzamy zawodników i to mnie jakoś motywuje. Ponadto na podejściach brzuch funkcjonuję jak należy. Marek dopytuje wszystkie osoby które mijamy jaki jest wynik meczu Polska – Szwajcaria. I dopiero w Schronisku dowiaduję się, że wygrywamy 1:0 po bramce Kuby, a jak dobrniemy do Śnieżki to powinno być już po meczu bo to 78minuta spotkania jest. Więc jakoś tak zasuwamy w euforii meczowej w górę. Końcówka do Domu Śląskiego zdecydowanie łatwiejsza jednak długa. W końcu ostatni raz wbijamy się na Śnieżkę. Na szlaku pusto od turystów – wszyscy mecz oglądają (no oprócz Czechów;)) Znów ten okropny wiatr. No jesteśmy na górze, a tam miłe Wolontariuszki mówią, że właśnie jest dogrywka bo wynik meczu został wyrównany. My mamy dobry czas tego podejścia bo ok. 2h i 15 minut. Fotka po raz trzeci i w dół. No i podwójna dolina, bo znów brzuchy nas bolą i drżymy o wynik meczu. Nogi chcą bo niby nie bolą ale brzuch łamie nas w pół. Tak sobie zbiegamy powoli, aż jeden z turystów krzyczy „JEST – Krycha wbił gola”. Co za radość. Od razu jakoś szybciej zasuwamy, a brzuszek jakby mniej bolał. Pogoda zrobiła się mniej upalna bo to już koniec dnia się zbliża i gnamy w euforii do Karpacza. Na deptaku to endorfiny niosą nas, że Hej. Przechodnie bija brawo, patrzą na mnie  chyba z podziwem lub z politowaniem, może z niedowierzaniem co ja tu robię?

Metę przekraczamy w stylu kozackim – podskok i już jesteśmy. Co zapamiętałam to to, że główny organizator biegu osobiście wręczał mi medal i nie powiedział, że mi gratuluje tylko użył sformułowania „SZACUNEK”. Po paru dniach od ukończenia biegu poczułam we własnych nogach co to „szacunek”. Praktycznie nigdy nie dostałam tak w kość i do czwartku łydek nie mogę dotknąćL.

Bieg kończymy ostatecznie na 132 pozycji z czasem 09:24:46 Jestem 15 kobietą na tym dystansie i zajmuję 2 miejsce swojej kategorii wiekowej. SZOK!!!!!!!!!!!
Podsumowanie
Na pewno popełniliśmy błędy żywieniowe, dlatego też słabe mieliśmy pierwsze podejście, a  na zejściach bolały nas brzuchy. Ale jak się okazało nie tylko my mieliśmy takie problemy – ta niedyspozycja dotknęła też innych. Nasz górski mentor biegowy Marcin Świerc mówił komuś na mecie, że te bóle brzucha mogły być związane z zakwaszeniem przepony. Po prosu zbyt długo pracowała w zgięciu na podejściu i była nie dotleniona. Są na to jakieś ćwiczenia stabilizacyjne, aby tego uniknąć. Poczytamy, popytamy, zobaczymy.
Cała obsługa biegu na plus. Szacunek dla tych co byli na punkcie odżywczym pod Domem Śląskim i na Śnieżce (wiatr tam im dał się we znaki).
Punkty żywieniowe OK. Choć ten pod Śnieżką na 3 podejściu był już tylko wyposażony w wodę i izo.
Trasa hmmmm..... powiem tak. Bardzo ciężka z jednej strony, bo 3 bardzo długie podejścia i trzy długie zbiegi, jednak z drugiej strony bardzo łatwa technicznie. Tzn. szerokie proste ścieżki bez korzeni, kamieni krzywo poustawianych i bezdroży. Nie potrzeba być wytrawnym góralem, ale trzeba mieć straszną moc w nogach. Wydaję mi się, że 3xŚnieżka, jest trudniejsza od np. Supermaratonu Gór Stołowych – jednak  tam trzeba być „góralem” dobrym technicznie, bo sama trasa jest zdecydowanie bardziej techniczna.
No i okazało się, że podejścia nie są wcale moją najgorszą stroną, a na 3xŚnieżka były tą stroną lepszą.
Klimat i ekspozycja biegu na PIĄTKĘ z plusem.


A co dalej ze mną
. Strasznie dał mi się we znaki ten ultramaraton i jeszcze do dziś odczuwam jego skutki, ale już bardzo poważnie myślę o kolejnym górskim starcie. Teraz postaram się przebiec coś koło 80km. A kiedy i gdzie? Niech zostanie niespodzianką.

Gosia Matuszewska

Ps. Dziękuję Markowi za opiekę i towarzystwo podczas tego biegu. Bez niego było by mi zapewnie trudniej i nudniej.




Dyskusja (komentarzy: )

Partnerzy

Gmina Śrem
Śremski Sport
Enigma - Nieruchomości
Wielkopolskie Centrum Fizjoterapii.pl
Zespół Szkół Ekonomicznych w Śremie

Sponsorzy

   
REHAU_Logo_sRGB-(1).jpgtfpg_new_log_graf.jpg
     Predictes  

Dowiedz się więcej o Runnerspower.pl

Grupa biegaczy Runner’s Power powstała w celu propagowania dyscypliny sportu – biegania. Na chwilę obecną nasz klub liczy ok. 40 członków zarówno osiemanstolatków jak i sześciesięciolatków, biegaczy z ogromnym doświadczeniem jak i początkujących. Zapraszamy wszystkich chętnych, którzy chcą zacząć przygodę z bieganiem, a takze tych co chcą zacząć profesjonalne treningi pod okiem profesjonalnego trenera.

Kontakt

Stowarzyszenie Runner's Power
ul. Paderewskiego 1/8
63-100 Śrem
NIP 785-17-95-658

Kontakt :
  Marek    tel. 796804580
  Rysiek   tel.  501393041

 mail: runnerspower2011@gmail.com

nr konta: Bank Spółdzielczy w Śremie
25 9084 0003 0010 6135 2000 0001